|
Dom Sabolos ma ogromny odziedziczony maj±tek, jest bogaty ma fantazje i
urojenia. W d±¿eniu do opanowania ¶wiata pomagaj± mu sprzymierzeñcy -
roboty, cia³a niebieskie oraz nadopiekuñczy, przewra¿liwiony i pedantyczny
ochroniarz - czemu nie, nie jednemu z nas podobny bodyguard przyda³by siê na
pewno. I niekoniecznie tylko politykom. Ma wiêc wszystko, a jednak w dniu
objêcia wielce presti¿owego stanowiska Przewodnicz±cego Rady swojej planety
umiera w morderczym u¶cisku, ale. I tutaj powstaje problem na polu
logicznego rozumowania: ¶mieræ nie do koñca, czyli mniej wiêcej powtórzenie
s³ynnego sloganu "Zabili go i uciek³.". Dlaczego?
Pytanie o prawdopodobieñstwo w wydaniu nauk ¶cis³ych, odpowie nam d³u¿sz±
lub krótsz± regu³k± i definicj± popl±tan± i mêtn± dla laika. Ale liczbowe
prawdopodobieñstwo zawsze istnieje, zazwyczaj niewielkie i wyznaczane
potêg±. Jest nieskoñczenie wiele rozwi±zañ i natura wszystkie je mo¿e
wykorzystaæ. I robi to niezmiennie - cichutkim niemym szeptem wylicza
kombinacje i stosuje je z wiêkszym lub mniejszym skutkiem widzialnym. Tutaj
w³a¶nie prawdopodobieñstwo sp³ata³o niezwykle ciekawego figla - gdy¿ Dom
Sabolos wed³ug zwyk³ego, mog³oby siê wydawaæ, rachunku prawdopodobieñstwa,
ma dokonaæ wielkiego odkrycia, którym jest mityczna rasa Jokerów. I co
dalej? Zachêcam do lektury.
Przez wielu fanów w ksi±¿ce doszukiwano siê podobieñstw do pierwszej serii
"Dysk" i w konsekwencji uznano j± za jej kontynuacjê, a tak¿e zapowied¼
"¦wiata Dysku". Opinia ta nie bardzo odpowiada moim prywatnym odczuciom, ale
przecie¿ w ¶wiecie "wielkich" co¶ dziaæ siê musi. Jednak¿e szukanie na si³ê
powi±zañ i kontynuacji, jest ¶mieszne. Dla mnie "Ciemna strona S³oñca" to
osobny rozdzia³, chocia¿ oczywi¶cie prawdziwego podzia³u tu nie ma, gdy¿
autor uznaje takie zabiegi za zupe³ne zbêdne, wiêc lepiej powiedzieæ osobna
opowie¶æ, dobra, a mo¿e nawet najlepsza. Obalaj±c mit podobieñstwa tre¶ci,
czy terminologii, s± to s³owa autora, jego maniera pisarska i jego styl.
Ca³y wspania³y Terry Pratchett, od pierwszego zdania po ostatni akapit.
Zaczytuj±c siê w powie¶ciach fantastycznych chylê g³owê przed autorem, za
ka¿dy detal i ka¿dy szczegó³, który zachwyca do g³êbi. Oczarowuje fabu³a, a
tak¿e przypisy - d³ugie wielopoziomowe komentarze zabarwione nutk± ironii i
ogromnym humorem.
Nowy, wspania³y ¶wiat, angielski, ironiczny dowcip, wyobra¼nia szeroka i
niewyczerpana jak nieskoñczono¶æ. Zdajê sobie sprawê, ¿e ta powie¶æ jest
znana mniejszej grupce spo³eczeñstwa, a szkoda ogromna, gdy¿ dzie³o jest
absolutnie mistrzowskie. Autor: Marta Dudziñska (recenzja nagrodzona w "Konkursie recenzenckim ze Stra¿± Nocn±") |