Wchodzisz do Biblioteki Niewidocznego Uniwersytetu i zatrzymujesz siê przed biurkiem Bibliotekarza. Wolnym ruchem siêgasz do tobo³ka, aby wyci±gn±æ dwa banany, a tak¿e niewielk± karteczkê z nazwiskiem autora. Kilka minut pó¼niej spogl±dasz z przera¿eniem na spiêtrzony stos ksi±¿ek.
- Rety - wyrywa ci siê niechc±cy - jak ja mam to przeczytaæ?!
- S± ró¿ne sposoby... - dobiega ciê cichy, st³umiony g³os.
Odwracasz siê i widzisz chudego studenta w poplamionej szacie.
- To znaczy?
- Niektórzy czytaj± tematycznie, czyli np. ca³y cykl ksi±¿ek o Rincewindzie, inni siêgaj± na chybi³ trafi³, a jeszcze inni wybieraj±...
- A ty jak czytasz? - przerywasz mu brutalnie, bo masz nieodparte wra¿enie, ¿e szykuje siê zbyt d³ugi wyk³ad.
- Eee... Ja staram siê zachowaæ t± sam± kolejno¶æ, w jakiej autor pisa³ ksi±¿ki. Taki sposób wydaje mi siê najbardziej logiczny. Dziêki temu unikam monotonii i mam doskona³y przegl±d wydarzeñ, które dziej± siê w ró¿nych czê¶ciach Dysku. Nie chcê ci jednak niczego sugerowaæ ani narzucaæ. I tak najwa¿niejszy jest przecie¿ odbiorca...
Spogl±dasz na jego chuderlaw± postaæ i z zadum± kiwasz g³ow±...