 |
Prosto z Ankh-Morpork, specjalnie dla Was - najnowsze wydanie Pulsu Ankh-Morpork!
|
NA TROPIE PATRYCJUSZA - LIST OD PORYWACZY
Do naszej redakcji przyszedł list od porywaczy Lorda Vetinariego, którzy żądają opublikowania go w na łamach Pulsu Ankh-Morpork. Oto on:
Mieszkańcy Ankh-Morpork,
Dobrze wiemy, że mówiąc ze łzami w oczach: 'Och, jakie to wielkie nieszczęście zesłali na nas Bogowie', tak naprawdę w głębi duszy radujecie się jak nigdy. [A właśnie słyszeliśmy, że niedługo na Placu Sator, szykuję się jakaś imprezka z tej okazji. Może wpadniemy.] Od dawna chcieliście, aby ten drań pewnego dnia po prostu zniknął! Jednak obawialiście się, że Wasze plany pozbycia się go nie wypalą...
A tak się akurat złożyło, że Vetinari przypomniał sobie nagle o Margollotcie i postanowił ją odwiedzić. Nie mogliśmy przegapić takiej okazji!
Zdecydowaliśmy się na pierwszy krok w kierunku stworzenia nowego, wspaniałego Ankh-Morpork!
Uwolnimy Was od Vetinariego! Sami będziemy rządzić naszym miastem! Taaak, nie oślepłeś Rust! SAMI BĘDZIEMY NIM RZĄDZIĆ!!! Dlatego też, jeżeli nie chcesz nazajutrz obudzić się obok Vetinariego, oto co musisz zrobić:
- Zawiadomisz wszystkie Gildie [WSZYSTKIE! CO DO JEDNEJ! PODEJRZEWAMY, ŻE Z PSAMI RÓWNIEŻ SIĘ DOGADASZ...], aby nam - porywaczom Lorda Vetinariego, wybawicielom ludu naszego miasta - zapewniono 99% zniżki na wszystkie usługi gildii.
- Zadbasz, aby wszyscy obywatele Ankh-Morpork, zebrali się na Twoim przemówieniu, w którym to będziesz oczywiście pochwalał nasze metody działania. No i wykorzystasz te inne polityczne gadki, które jak do tej pory tak świetnie Ci wychodziły.
- Wszystkich magów, zamkniesz w antymagicznych lochach. Są bezużyteczni.
Póki co, na tych trzech, bardzo istotnych zarówno dla nas jak i dla CIEBIE zadaniach, kończy się Twoja rola.
JUŻ NIEDŁUGO ANKH-MORPORK! JUŻ NIEDŁUGO...
Do listu została dołączona również, krótka notatka od Patrycjusza. Najwyraźniej autorzy listu, chcą nam pokazać, że to naprawdę oni są odpowiedzialni za porwanie Vetinariego. Dla potwierdzenia dołączamy obrazkową kopię notatki.
|
 Liścik napisany przez Patrycjusza
Autentyczność notatki jest aktualnie badana przez fachowców ze Straży Miejskiej.
Komendant Vimes twierdzi, że w notatce od Patrycjusza na pewno jest ukryta jakaś informacja, dotycząca miejsca jego pobytu:
- Znam dobrze jego sposób myślenia. Aż za dobrze... Nie dajcie się przekonać tym psychopatom, którzy najwyraźniej uciekli z DOMU DLA OSOBNIKÓW OBŁĄKANYCH I ZBYT PEWNYCH SIEBIE W STO LAT. Właśnie pracuję nad zdobyciem listy pacjentów. I proszę wszystkich o pomoc dla naszych fachowców. Pomóżcie nam znaleźć ukrytą w tej notce informację o miejscu, gdzie jest przetrzymywany Patrycjusz.
Co jednak z Lady Margolottą? Czy zostanie oczyszczona z zarzutów?
- Do wyjaśnienia całej sprawy Lady Margolotta zostanie w areszcie. Dla bezpieczeństwa wszystkich, łącznie z nią samą.(od redakcji: obszerniejszy wywiad z Sir Samuelem Vimesem znajdziecie w dalszej części Pulsu)
UWAGA!!!
Jeżeli wpadniecie na jakiś trop w związku z ukrytą zagadką, skontaktujcie się z nami poprzez FORMULARZ KONTAKTOWY (dostępny na końcu azety).
STRAŻ MIEJSKA I CAŁA REDAKCJA PULSU ANKH-MORPORK LICZY NA WAS!
|
SIR VIMES O ZNIKNIĘCIU PATRYCJUSZA
 Sir Samuel i Lady Sybil Vimes (z domu Ramkin)
Kilka dni temu (zanim jeszcze do redakcji dotarł list od porywaczy) jedna z naszych redaktorek przeprowadziła wywiad z Komendantem Vimesem ze Straży Miejskiej na temat zniknięcia Patrycjusza i udziału Lady Margolotty w całej sprawie. Oto jej krótki reportaż:
Sir Samuel Vimes, dobrze wszystkim znany komendant Straży Miejskiej i diuk Ankh-Morpork, przyjął nas w Upiornie Różowym Saloniku. Towarzyszyła mu małżonka, lady Sybil Ramkin, prowadząca Schronisko dla smoków arystokratka. Doprawdy, wyglądają na szczęśliwe małżeństwo! Przypomnijmy, iż ślub lady Sybil z kapitanem Straży Nocnej nie został przyjęty entuzjastycznie przez towarzyską śmietankę Ankh-Morpork (na przykład lady Selachii określiła szczęśliwe wydarzenie mianem 'towarzyskiego skandalu roku'), a kolejne tytuły nadawane sir Vimesowi przez lorda Vetinari wzbudzały gniew elit miasta. Sam sir Vimes nie dba o splendory, a nawet sprawia wrażenie zirytowanego swoją nową, arystokratyczną pozycją. Redakcja 'Pulsu' postanowiła porozmawiać z komendantem Straży na temat zagadkowego zniknięcia Havelocka Vetinari.
- Witam, sir Samuelu, lady Sybil...
- Dobry - burknął Vimes, bawiąc się elegancką cygarniczką. - Czego znowu ode mnie chcecie?
- Ależ, Sam... - lady Sybil delikatnie przywołała męża do porządku.
- Ym... tak... to jest... - zdecydowanie trudno jest nie zgubić wątku, znajdując się pod uważnym, świdrującym spojrzeniem diuka Ankh. - Słowem... chodziłoby mi o... zniknięcie...
- ...lorda Vetinari? - dopowiedział sir Samuel z krzywym uśmieszkiem. - Tak myślałem. Otóż, szanowna pani, nie wiem, gdzie jest Patrycjusz, ale zapewniam - stanę na głowie, by się tego dowiedzieć. Zalega mi z pensją od zeszłego wtorku.
- No tak, istotnie, jest to powód, dla którego... - zakłopotana, rzuciłam okiem w notatki. Kolejne pytanie... jest. Co za ulga! - Czy jego łaskawość mógłby...
- NIE jego łaskawość - sprostował z naciskiem diuk. - Nie jestem naszą łaskawością, ani łaskawością nikogo innego. Wystarczy sir Samuel, dziękuję bardzo.
- Ym... dobrze. A więc, sir Samuelu...
- Nie zaczyna się zdania od 'a więc' - wyrwało się lady Ramkin. Przyznam szczerze, iż byłam bliska płaczu. Wszystko szło zupełnie na opak!
- Dobrze, przepraszam - rzuciłam, całkowicie zgnębiona. - Chcę tylko zadać pytanie o lady Margolottę. Czy to możliwe, iż to ona jest winna zniknięciu Patrycjusza?
- Możliwie jest absolutnie wszystko, proszę pani - rzekł grzecznie Vimes. - Łącznie z tym, że jego wysokość lord Vetinari pojechał do Klatchu po przyprawy albo do Imperium Agatejskiego po kochankę...
- Ta ostatnia możliwość tłumaczyłaby wściekłość lady Margolotty i ślady krwi w sypialni zajmowanej przez Patrycjusza - zauważyłam grzecznie.
- Bzdury! - prychnął komendant. - Lady von Überwald jest niewinna. To znaczy - niewinna w tej sprawie.
- A w innych?
- W jakiejś bez wątpienia jest winna - rzekł sir Samuel pogodnym tonem. - Każdy jest.
- Być może... Jaki więc będzie następny krok Straży Miejskiej, by znaleźć Patrycjusza?
- To tajemnica - odpowiedział mój rozmówca, jakby urażony. Odniosłam dziwne wrażenie, że przyczyną jego urażenia bynajmniej nie był fakt próby wydarcia mu służbowej tajemnicy - a raczej to, iż sam sir Samuel nie ma pomysłu, co dalej robić.
Wychodzi więc na to, iż nasze miasto jest na razie skazane na funkcjonowanie bez Vetinariego. Z niecierpliwością czekamy na jakiś ruch Straży Miejskiej lub odnalezienie samego Patrycjusza. Jeśli ktoś z czytelników 'Pulsu' widział lorda Vetinari lub słyszał pogłoski na temat jego zaginięcia - proszę zgłaszać się do redakcji 'Pulsu' lub bezpośrednio do najbliższej komendy Straży. Stawką jest przyszłość Ankh-Morpork!
|
WYSTAWA U SKRYTOBÓJCÓW
Tydzień temu, w gmachu Gildii Skrytobójców, odbyła się wystawa najniebezpieczniejszych narzędzi inhumacji.
Na wystawie znalazł się min. sztylet Lorda Vetinariego, którym wykonał swoje pierwsze zlecenie. Zdziwił nas jednak brak jakiejkolwiek informacji o jedynym egzemplarzu - 'rusznica' - interesującego narzędzia inhumacji. ['Rusznic' był niegdyś powodem wielu kłopotów w Ankh-Morpork - przyp. red.] Lord Downey, zapytany o powód, wyjaśnia nam:
- Posiadamy wiele informacji na temat tego niezwykle interesującego narzędzia. Mamy nawet dostęp do jego projektów i instrukcji. Są one jednak ściśle tajne. Sądzę, iż w Ankh-Morpork znalazłby się ktoś, kto mógłby go nawet skonstruować. Taka broń w rękach nieodpowiedniej osoby, naraziłaby zarówno nas jak i całe miasto, na bardzo wiele strat.
Za prośbą przewodniczącego gildii, na wystawę, przybyli również skrytobójcy z Klatchu, którzy, zaprezentowali kilka swoich sztuczek z dziedziny skradania się. Jak się okazuję, wyjątkowo niebezpiecznych sztuczek. Jeden z Klatchianinów, zakradł się do starszego mężczyzny, który sekundę potem dostał zawału serca. Jeden ze świadków tego zdarzenia poinformował nas, że ów mężczyzna, krzyczał coś w rodzaju: 'Myszlą, że jak szę ubiorą na czarno to bać szę ich czeba...!'.
- Do tej pory myślałem, że skrytobójstwo jest dla każdego, wymaga jedynie odpowiednich treningów. Cóż, chyba jednak się myliłem. - komentuje wypadek Downey.
Aktualny stan zdrowia mężczyzny nie jest nam znany.
Na przyszłość, wybierając się na podobną imprezę, lepiej ubezpieczajmy się na tak wysoki skok adrenaliny. A najlepiej nie zabierajmy ze sobą dziadków.
STRAŻ MIEJSKA WRACA DO PRACY
23.02 - młodszy kapral Ty Draniu, który uwięził swoich kolegów na komisariacie przy Pseudopolis Yard [patrz: Puls A-M nr 2 (1/2009)], został schwytany.
Kiedy komendant Sam Vimes ścigał swojego podwładnego, uwięzieni strażnicy musieli sobie radzić sami. Dzięki współpracy udało im się jednak odzyskać wolność. Jak nam wiadomo, sierżant Angua wraz ze swoją dobrą przyjaciółką - starszą funkcjonariusz Agą Drako, wymyśliły plan wydostania się z budynku. Jak tego dokonały pozostaję jednak tajemnicą. Mieszkańcy Ankh-Morpork twierdzą, że '...w grę wchodziły wilcze zdolności'.
Strażniczki dołączyły do pościgu, aby za parę godzin znaleźć Ty Draniu w piwnicy karczmy 'Pod Rozbitym Bębnem'. Wielbłąd nie stawiał oporu, gdyż nie pozwalał mu na to jego stan.
- Gdybym ja spał pomiędzy beczkami z piwem, też bym nie dał rady stawiać oporu. Ale na pewno nie dałbym też się tak łatwo złapać. Taka okazja w końcu nie trafia się często. - pragnął poinformować nas Fred Colon, który prawdopodobnie mówił śmiertelnie poważnie.
Sierżant Angua i starsza funkcjonariusz Aga Drako zostały wyróżnione, a komendant Vimes dał Ty Draniu szansę na swój upragniony awans. Jak to szansa, wiedzą jednak tylko oni dwaj.
Straż Miejska od tygodnia normalnie funkcjonuje.
ZŁODZIEJE Z NOWĄ DEWIZĄ

W poprzednim numerze [patrz: Puls A-M nr 2 (1/2009)], przewodniczący Gildii Złodziei, poprosił Was o pomoc w wyborze nowej dewizy na herb.
Hasło: GDY SIĘ NIE MA, CO SIĘ LUBI - TO SIĘ KRADNIE, CO POPADNIE, z dniem dzisiejszym wchodzi w życie.
-Dobra robota! Dziękuję wszystkim i życzę udanych kradzieży. I pamiętajcie: Gdy się nie ma co się lubi...
|
SPASIONY CZWARTEK
19.02 - krasnoludy obchodziły swoje, niezwykle interesujące święto, zwane Spasionym Czwartkiem. Nasza redakcja postanowiła przybliżyć Wam jego obrzęd oraz historię.
Krasnoludy, jak każdemu z nas wiadomo, wynaleźli Chleb Krasnoludów, mający z resztą bardzo wiele zastosowań. Mało kto jednak wie, że istnieją tysiące ich rodzajów. Jednym z nich jest słodka odmiana kajzerki - Pączek - nazwana tak od krasnoludziego piekarza imieniem - Troy Pą-chek, na którego właśnie cześć, obchodzony jest Spasiony Czwartek. Jak głosi legenda, to właśnie on wypiekał najlepszy Chleb, dzięki któremu krasnoludy wygrywały wiele wojen i bitew. Pewnego dnia, gdy jego syn został wezwany na jedną z nich, Ojciec tak obawiał się o swoje dziecko, że postanowił dołożyć wszelkich starań, aby syn wrócił bezpiecznie do domu. Wykorzystał całą swą wiedzę i umiejętności, aby stworzyć kajzerkę idealną, a jednocześnie najsmaczniejszą i bardziej sytą niż pozostałe. Kajzerka miała brązowy kolor i była polana gęstym, srebrno-szarym i bardzo słodkim sosem. Kiedy wojna się skończyła, syn wrócił do ojca, który w swej radości zdecydował się, przekazać swoją tajną recepturę innym krasnoludzim piekarzom. Do dziś nie wiadomo jednak, jakie zastosowanie znalazł w Pączku syn Troya. Od tamtej pory krasnoludy, czekają na pierwszy czwartek w roku, w którym księżyc swym kształtem najbardziej przypomina Pączka. Wtedy to, wybierany jest najlepszy piekarz roku. Krasnoludy, przygotowują Pączki, które są konsumowane i oceniane przez zeszłorocznego mistrza. W tym roku Najlepszym Piekarzem został Barry Wieczniegłodny. Serdecznie gratulujemy mistrzowi!
 XVI-wieczny obraz olejny pędzla Yen
Efer
Pragniemy także podziękować Nadrektorowi i Bibliotekarzowi Niewidocznego Uniwersytetu, którzy użyczyli nam dostępu do swojego księgozbioru.
Jednocześnie w imieniu krasnoludów, prosimy wszystkie osoby, które wiedzą coś na temat zastosowaniu Pączka przez syna Troya Pą-chek'a, o kontakt z redakcją poprzez FORMULARZ KONTAKTOWY.
Jak myślicie, jakie znalazł w nim zastosowanie? Może po prostu ją zjadł, aby nie umrzeć z głodu? A może użył ją jako bardzo wytrzymałej tarczy, dzięki, której przeżył? Prześlijcie do nas swoje pomysły na tę brakującą część legendy.
Najlepszy pomysł zostanie opublikowany w następnym numerze Pulsu Ankh-Morpork, i trafi do katalogu biblioteki Niewidocznego Uniwersytetu.
-Uuk!
-Mówi, że ten ktoś zyska też jego dozgonną wdzięczność i banana. Muszę dodać, że rzadko się nimi dzieli. - tłumaczy Pulsowi Rincewind - profesor Niezwykłej i Okrutnej Geografii na NU.
|
DZIEŃ KAWY
Towarzystwo Miłośników Klatchiańskiej Kawy zaprasza wszystkich chętnych na
konferencję poświęconą Roli Kawy w Życiu Współczesnych Mieszkańców Dysku.
Odbędzie się ona w przyszły piątek, o godzinie 14, w siedzibie Towarzystwa przy
ulicy Filigranowej 5.
W programie jest przewidziana m. in. degustacja ponad 30 różnych rodzajów kawy,
pochodzących ze wszystkich części Klatchu*. Poprzedzona ona będzie gościnnym
wykładem kaprala Maladicty (pseudo Maladict), z wojskowego korpusu dyplomatycznego
Borogravii, na temat 'Kawa: oddziaływanie i pożądanie, czyli jak odmienić swoje
życie'.

Ponadto planowana jest również specjalna prelekcja przeprowadzona przez
przedstawicieli Studenckiego Koła Miłośników Eksperymentalnych Napojów Wyskokowych
z Niewidocznego Uniwersytetu. Jej tematyka będzie dotyczyła wzrastającej roli kawy
w życiu studenta magii i jej wpływie na zwiększenie efektywności pracy naukowej.
Na zakończenie zaplanowana jest dyskusja panelowa: 'Dlaczego kochamy kawę?'.
Wszystkich uczestników konferencji gorąco zapraszamy do wzięcia w niej udziału.
Pomóżcie rozpropagować swój ulubiony napój!
* Oprócz tych, gdzie jest pustynia.
NIESAMOWITE WYDARZENIE
Zeszłego wieczora doszły nas słuchy o czymś, co pewnie wielu naszych
czytelników uzna za bujdę (nic dziwnego!). Otóż pewien członek (38)
Gildii Żebraków o pseudonimie Padalec twierdzi, że ujrzał w naszej
ojczystej rzece własne odbicie! Czy to jest w ogóle możliwe? Jak to
się stało? Niektórzy twierdzą, że to niemożliwe, że Ankh jest rzeką
zupełnie różniącą się od innych (na dowód czego kilku
przespacerowało się po jej powierzchni). Opinią ogółu jest to, że
jest to po prostu kłamstwo mające na celu zdobycie ogólnonarodowej
sławy. Co innego sądzi na ten temat bliski przyjaciel (40) głównego
bohatera całej afery: 'Nie ma co się oszukiwać, Padalec nigdy nie
należał do tej przystojniejszej części naszej gildii. Ksywę Padalec
nosi już od dzieciństwa. Myślę, że naprawdę było tak: ujrzawszy w
plątaninie śmieci dziwny, nieforemny kształt, z licznymi
tajemniczymi naroślami i z dwoma chorobliwie błyszczącymi
elementami, uznał go po prostu za swe odbicie. Nietrudno o pomyłkę,
zwłaszcza, że Padalec zapewne od dobrych kilku godzin przepijał już
swój zarobek.'
Jakie jest więc rozwiązanie tej zagadki? Będziemy na bieżąco
informować was o rozwoju sytuacji.
|
Z WIZYTĄ W URZĘDZIE POCZTOWYM
W związku z ostatnimi wydarzeniami związanymi z działającym już urzędem pocztowym naszego miasta, redakcja 'Pulsu Ankh-Morpork' postanowiła zgłębić tajemnicę nowego Naczelnego Poczmistrza Moista von Lipwiga. Jadąc jako wysłannik azety do Urzędu Pocztowego dojechałem po godzinie (powodem była wyprzedaż w Gildii Kupców i awaria kanału na ul. Krótkiej), by przeprowadzić wywiad z panem Moistem von Lipwigiem.
Dojechawszy na miejsce ujrzałem spory (potężny? gigantyczny?) tłum ludzi operujący łokciami, rękami i czym się dało, by dostać się do ruin Urzędu Pocztowego. Ludzie wrzeszczeli. Prawa strona chciała przekrzyczeć lewą, by powiedzieć jej, że jest za głośno, ale strona lewa tego niestety nie słyszała. Przeciskając się przez tłum usłyszałem teksty w stylu 'Udaje azeciarza!' albo 'cwaniak chce się przedostać!' i niestety nagle straciłem przytomność (być może ktoś mi w tym pomógł).
Obudziłem się w miejscu, w którym - jak się później dowiedziałem - była kasą Urzędu Poczttowego, choć bardziej przypominała wnętrze spalonej rudery. Koło mnie stał bogaty w lata, dość niewysoki brodaty jegomość, w uniformie Urzędu Pocztowego.
- Dobrze, że się pan obudził. Dobrej opinii by pan wystawił dając się zabić w Urzędzie Pocztowym. A tak nawiasem mówiąc jestem inspektor pocztowy Groat - stary zakaszlał - chce pan cukierka?
- Nie, dziękuję - cukierek wypalił mi dziurę w rękawiczce - chciałbym raczej spotkać się z panem Moistem von Lipwigiem - odpowiedziałem.
- Nic z tego - zaprzeczył Inspektor Groat, krecąc głową jakby chciał złamać sobie kark - Poczmistrz von Lipwig jest już oblężony w swoim gabinecie przez dziennikarzy, i niedługo może mu się skończyć zapas wody pitnej. Na wszelkie pytania odpowiem panu ja - Inspektor Groat wypiął dumnie pierś. Dookoła rozniósł się zapach chlebowego puddingu.
Jęknąłem cicho. Wiedziałem, że ten facet nawet przyciśnięty do muru nie odpowie na zbyt wiele pytań. Ponieważ jednak musiałem z czymś wrócić do azety, zadałem jedno jedyne pytanie:
- Skąd taki tłum wokół Urzędu Pocztowego? Czyżby jakaś wyprzedaż?
- Dokładniej mówiąc wyprzedaż znaczków. Nowe znaczki o smaku kapuścianym rozchodzą się jak świeże bułeczki (kapuściane). Są tańsze niż prawdziwa kapusta - Inspektor Groat był chyba z tego tak dumny jak z samego siebie.
W tej chwili (a raczej następnej) wydarzyło się wyjątkowo dużo. Zobaczyłem pana Moista von Lipwiga uciekającego po schodach przed innymi azeciarzami, i próbowałem dołączyć do pościgu. Niestety nie zauważyłem biegnącego z pocztą golema i na drugi dzień obudziłem się w Darmowym Szpitalu Lady Sybil
|
URZĄD POCZTOWY RAZ JESZCZE
W dniu wczorajszym Urząd Pocztowy przeżył prawdziwe obleżenie. Zostało ono
spowodowane emisją limitowanej serii znaczkow pocztowych 'Władcy Równin Sto'.
Kolekcjonerzy ustawiali się w kolejce już od 6 rano, by zdobyć znaczki z
podobiznami, m.in. królowej Kelirehenny I ze Sto Lat oraz lorda Vetinari'ego.
Wszystkie znaczki zostały wykupione w ciągu dwóch godzin od otwarcia Urzędu.
'Jeszcze nigdy żadna seria znaczków nie cieszyła się takim powodzeniem', powiedział rozpromieniony Stanley, Szef Departamentu Znaczków. Leży on obecnie
w Darmowym Szpitalu Lady Sybil, lecząc obrażenia zadane mu przez tłum szturmujący
wejście do Urzędu Pocztowego.
Oprócz niego do szpitala trafiło także dwóch kasjerów i dwudziestu
trzech ludzi. Zostali oni ranni podczas zamieszek, które wybuchły w kolejce,
gdy okazalo się, że nie ma już więcej znaczków.
Już teraz wiadomo, że najbardziej poszukiwane z serii będą znaczki pocztowe z
podobizną księżnej Susan Sto Helit.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wtargnęła ona do biura Poczmistrza
Generalnego, Moista von Lipwiga, tuż przed rozpoczęciem sprzedaży z żądaniem
wycofania ich z obiegu.
'Też byście je wycofali, gdyby ta dama was poprosiła', stwierdził pan von Lipwig,
odmawiając naszemu reporterowi odpowiedzi na dalsze pytania na ten temat.
Mimo wszystko do obiegu dostało się ok.100 takich znaczków.
'Na dzień dzisiejszy mają one wartość kolekcjonerską dziesięciokrotnie większą niż
pozostałe znaczki z tej serii', oszacował na naszą prośbę redaktor naczelny
czasopisma dla kolekcjonerów 'Tylko Znaczki'.
Dzisiaj rano na brzegu Ankh znaleziono ciała dwóch 'szczęśliwców',
którym wczoraj udało się kupić kilka egzemplarzy tych kolekcjonerskich
rarytasów.
Redakcji Pulsu udało się dotrzeć do jednego z nabywców limitowanych znaczków, który pozwolił nam zamieścić ich wizerunki, jednak kategorycznie odmówił podania swoich danych osobowych i uprzedził, że w razie czego wszystkiego się wyprze. Redakcja zastrzega więc, że pan Jones z ulicy Błyskotnej wcale nie posiada przedstawionych poniżej znaczków, wbrew temu co głoszą plotki. Oto wspomniane znaczki:
|
ZDARZYŁO SIĘ: HOLY WOOD
Z okazji 5 rocznicy powstania ruchomych obrazków i zdarzenia w Holy Woodzie, Puls
drukuje artykuł z wychodzącego już wtedy pisma 'Gwiazdy Świętego Gaju', opisujący
powstanie i pierwsze działania tej wielkiej machiny do robienia pieniędzy:
'W ostatnim czasie przed piwnicami i mrocznymi zaułkami Ankh-Morpork ustawiają się
wielkie kolejki. okazało się, że ludzie płacą za oglądanie ruchomych obrazków.
Niedawno wynalezione przez Gildię Alchemików aparaty do tworzenia ruchomych obrazków
i wytwarzane przez nie materiały zdobywają coraz większą popularność. Cała sztuczka,
jak wyjaśnili naszej gazecie alchemicy, polega na zmienieniu aparatu do robienia
obrazków, w aparat do robienia bardzo wielu obrazków, poprzez zmuszenie siedzących w
środku demonów do bardzo szybkiej pracy. Później powstałe w ten sposób obrazki są
wyświetlane w bardzo podobny sposób do latarni magicznej, tyle że przy okazji są
przewijane z bardzo dużą szybkością.
Zyski z ruchomych obrazków (plus sprzedawane w czasie seansu pukane ziarna)
natchnęły alchemików do przeniesienia się w miejsce spokojniejsze niż
Ankh-Morpork i kręcenie nowych sekwencji. Miejsce, w które się przenieśli,
czyli Holy Wood stało się obecnie centrum przemysłu ruchomych obrazków i
zamienia się powoli w wielką metropolię. Oprócz samych wytwórni działają tam
teraz dziesiątki barów, setki mieszkań do wynajęcia i tysiące innych punktów
usługowych. Tysiące ludzi starają się odnaleźć tam swoją szansę i zostać
gwiazdą srebrnego ekranu (aczkolwiek większość ludzi twierdzi, że jest biały).
Niedawna plotka o zamówieniu przez jedną z wytwórni pięciuset słoni została
potwierdzona. Dochody z ruchomych obrazków są teraz liczone w setkach tysięcy
lub nawet milionach dolarów. Od niedawna najbardziej dochodowym obrazkiem jest
'Miecz namyętności' z Victorem Tugelbendem i Thedą Withel z wytwórni
Silverfish.
 Archiwalny plakat promujący Miecz namyętności
Najnowsza superprodukcja pod tytułem 'Psy wojny' ma być jak dotąd największą
produkcją Holy Woodu. Film ma powstać w ciągu najbliższego roku, i ma pochłonąć
niebotyczną sumę 1000 Ankh-Morporskich dolarów. Reżyser filmu, pan 'Gardło
sobie podrzynam' Dibbler zdradza nam, że w filmie będzie chodziło o wojny
Ankh-Morpork z Klatchem. 'Ta superprodukcja będzie opowiadać o Ankh-Morporskim
regimencie uzbrojonym w psy bojowe', mówi pan Dibbler. 'Bilety na wstęp będą
tak tanie, że gardło sobie podrzynam'. Cóż, z wrodzonej ciekawości wybiorę się
na ten seans i odżałuję sobie te 10 dolarów.
|
SZAJKA ZŁODZIEI ROZBITA
Rozbito szajkę nielicencjonowanych złodziei kradnącą z ulic Ankh-Morpork konie i
powozy. Dzielnymi funkcjonariuszami okazali się sierżant Colon i kapral Nobbs. Jak
donosi oficjalny raport prowadzili wielotygodniową obserwację podstawionego pojazdu
marki Bryczka . Z mniej oficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że wracając bardzo
'zmęczeni' z balu policjantów postanowili odpocząć na tyłach zaparkowanego powozu,
który później został skradziony.
W ręce Straży wpadło 5 ludzi i jeden Igor, którego zadaniem było rozkładanie koni na
części i zszywanie nowych pod tajemniczo brzmiącą Marką DNW. O dziwo niektóre
egzemplarze były dość udane.
Kupującymi okazali się nieświadomi praworządni obywatele naszego miasta, choć w
dużym stopniu cieszyły się powodzeniem wśród ludzi w dziwnych strojach, najczęściej
kolorowych z paskami i niepasującymi do tego butami. Podejrzenie padło na
Gildię Błaznów i Trefnisiów. Ci ostatni by bardziej się wyróżniać do powozów
zaprzęgniętych w konie 'DNW' zakładali 50 calowe koła, a co odważniejsi malowali
konia w szachownicę.
Schwytani nielicencjonowani złodzieje przetrzymywani są w budynku Straży Miejskiej.
Kłopot polega na tym, iż Gildia Złodziei postanowiła na swój własny sposób wyrazić
uznanie za kradzieże. Próbowano już kilkunastu zamachów. Na większą uwagę zasługuje
przysłany dla więźniów wielki tort z trzema zabójcami w środku i wielki wściekły
słoń przysłany jako maskotka szczęścia.
Na tym kończymy, ale będziemy trzymać rękę na PULSIE
KĄCIK KULINARNY
Cieszymy się, że przepis na placki Niani Ogg z poprzedniego numeru Pulsu zainspirował naszych czytelników do nadesłania swoich własnych przepisów. Drukujemy jeden z nich:
Makaron z porami
por w dowolnej ilości
makaron
papryka w proszku
olej/oliwa
tuńczyk w puszce (niekoniecznie)
oregano
Pora posiekać i wrzucić na gorący olej z papryką. Dusić aż zmięknie i zaszkli się.
Posolić, dodać oregano i dowolne zioła wedle uznania. Dodać rybkę i wymieszać.
Podawać na gorąco ze świeżo ugotowanym makaronem.
Smacznego!
Numer przygotowali:
Teksty:
Zbawiciel - Tekst numeru, Złodzieje z nową dewizą, Spasiony Czwartek, Wystawa u Skrytobójców, Straż Miejska wraca do pracy
Rupert - Szajka złodziei rozbita
Reset - Zdarzyło się: Holy Wood, Z wizytą w Urzędzie Pocztowym
ORety - Dzień Kawy, Urząd Pocztowy raz jeszcze
Adrianna Vetinari - Sir Vimes o zniknięciu Patrycjusza
Kelly Shout - przepis na Makaron z porami
Paweł Birgiel - Niesamowite wydarzenie
Obrazki: Yenefer
Składanie, korekta: Anakolut
|
|
|
|  |
|
|